Opowiadanie

Sen

       Znowu przegrałam z nawałem obowiązków. Udało mi się jednak coś nasmarować, więc już nie przynudzam, tylko oddaję moje kolejne wypociny waszym oczom i wyobraźni.

Kolejny raz stała się małą dziewczynką. Hasała po pagórku, ściskając w ręce swoją ukochaną szmacianą lalkę. Od czasu do czasu sprawdzała czy ktoś krząta się po podwórku. Dawało jej to poczucie bezpieczeństwa i beztroski. Widok z wzniesienia nie ograniczał się jednak tylko do rodzinnego domu, ale rozpościerał się wiele dalej. Odsłaniał przepiękne pola zbóż, rzepaku i lawendy. Różnorodność kolorów cieszyła oczy, a zapachy rozkosznie muskały zmysł węchu. Położyła się na trawie i zamknęła oczy.

ROZLUŹNIŁA SIĘ I PRZEWRÓCIŁA NA PLECY.

Delikatny wiatr wplątywał się w loki, a promienie słońca błogo ocieplały jej skórę. Rozmyślała kim w przyszłości będzie i jak poradzi sobie w pierwszej klasie podstawówki. Wiatr przybrał na sile i przygnał chmury, które zasłoniły słońce. Zrobiło się nieprzyjemnie. Dziewczynka wstała z niepokojem, odgarnęła włosy i spojrzała na podwórko w poszukiwaniu mamy. Ta rozmawiała z dwoma mężczyznami. Nie pasowali do tego miejsca. Mieli przywdziane ciemne prochowce i kapelusze.

OBRÓCIŁA SIĘ NA BOK.

Spod niezapiętych płaszczy wynurzały się garnitury. W pewnym momencie matka spojrzała na nią. Nie był to ten sam wzrok co zawsze – pełen miłości i troski, a bez wyrazu. Trupioblada twarz nie wyrażała żadnych emocji. Jakby ktoś podmienił mamę na robota. Koścista dłoń rodzicielki wskazała na  dziewczynkę. ŚCIĄGNĘŁA TWARZ W GRYMASIE I PRZYKRYŁA SIĘ KOCEM. Za dłonią matki powędrowały również twarze nieznajomych. Szybkim krokiem rzucili się ku niej. Dom przestał być kolebką bezpieczeństwa. Mała dziewczynka musiała teraz zadbać o siebie sama. Wciąż nie dowierzając, zaczęła uciekać w dół pagórka, ku torom. Jej małe nóżki nie nadążyły za pędem. Bezbronna i wystraszona stoczyła się aż do samego podnóża górki.

ZACISNĘŁA ZĘBY, A DŁONIE SCHOWAŁA POD PODUSZKĘ.

Wstała, otrzepała kolana i mimo bólu zaczęła biec dalej. Kątem oka dojrzała, że mężczyźni są już na szczycie. Spojrzała uważnie. Mierzyli do niej z pistoletu. Pociski świszczały koło jej uszu. Śmiertelna kawalkada kul wydawała się nie mieć końca.

PRZYSPIESZYŁ JEJ ODDECH. MIOTAŁA NOGAMI.

Miała wrażenie, że wcale nie chcą jej zabić, a „jedynie” śmiertelnie wystraszyć. Nadjeżdżał pociąg. Mężczyźni zbiegali z pagórka. To była jej szansa. Zdążyć przed pociągiem i zostawić ich w tyle. Biegła najszybciej jak mogła, desperacko walcząc o każdy oddech. Ciuf…ciuf…ciuf…ciuf. Gdy przekraczała tory, czuła wibracje szyn i słyszała ich zgrzyt, a lampy pociągu oślepiły ją. Umknęła. Stukot kół o szyny nieco ją uspokoił.

OBRÓCIŁA SIĘ NA PLECY I ODKRYŁA.

Mogła uciekać dalej. Tylko jeszcze sięgnie po swoją lalkę, którą upuściła zaraz po przekroczeniu torów. Odwróciła się ku dalszej drodze lecz drogę torowali Ci sami mężczyźni, których jak myślała, zostawiła po drugiej stronie torów. Kolejne wagony wciąż ich mijali. Dziewczynka stała jak wryta, a nieznajomi celowali w nią przygotowując się do pociągnięcia za spust. Krzyknęła.

KRZYKNĘŁA, ZERWAŁA SIĘ NA RÓWNE NOGI. PO KILKU SEKUNDACH ZADZWONIŁ BUDZIK.

Na dziś już tyle. Jak myślicie czy była to przeszłość bohaterki czy jakoś zakodowana jej przyszłość? Może trauma z dzieciństwa? Ja sama nie wiem. Dajcie znać co o tym myślicie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *