Wena i Raven

Opowiadania, które wciągają wszechświat

Paput, czyli papuga

Bardzo lubię te ciekawskie, kolorowe i urocze zwierzątka. Miałam okazję posiadać już 4 papugi. Po kolei. Najpierw pierwsza papuga – Poli. Uwielbiałam go! Nie pamiętam ile dokładnie miałam lat, ale macie świadomość jakie niektóre dzieci mają podejście. Byłam z tych, co obowiązek opiekowania się swoim zwierzęciem oddają swoim rodzicom. Starałam się go wypuszczać, spędzać z nim czas, ale prócz tych przyjemnych rzeczy trzeba jeszcze sprzątnąć pokój (tak paputy to straszne bałaganiary), a także ogarnąć klatkę pupilowi. Po powrocie z kolonii, dowiedziałam się, iż Poli uciekł. Z początku zaczęłam się śmiać – byłam pewna, że to żart. Śmiech szybko zamienił się w łzy i ryk. Tata mówił na serio.  Nie miałam rodzeństwa, czułam się samotnie. Poli był zawsze ze mną i sprawiał, że miałam się z kim pobawić. Długo nie mogłam dojść do siebie. Rodzice to widzieli, więc w naszym domu pojawił się Miki. Był, tak jak jego poprzednik papużką falistą. Mimo, że przybyło mi lat, nadal nie ponosiłam większej odpowiedzialności. Miki szybko się oswoił. Był świetnym towarzyszem. Pamiętam nawet jak raz przypadkowo urwałam mu ogon: siedziałam na fotelu i chciałam wstać, więc podparłam się rękami. Na nieszczęście pod moją dłonią znalazł się ogon Mikiego. Ten wystraszył się i odleciał, z tą różnicą, że bez ogona. Rozpłakałam się. Nie mogłam znieść tego, że zrobiłam mu krzywdę. Biedak nie mógł nawet latać. Potem dokupiliśmy mu partnerkę – Sarę.  Niestety chorowała. Oddaliśmy ją do właściciela. Wtedy Miki zaczął popadać w coraz większą depresję. Z każdym dniem coraz więcej wyrywał sobie piór. Był jak w katatonii: nie jadł, nie pił, nie latał. Uratowaliśmy go z tego kryzysu, ale pojawił się kolejny problem. Rodzice zirytowali się moim brakiem odpowiedzialności i oddaliśmy Mikiego do bliskiej nam osoby.

Od tej pory papuga pojawiła się tylko w mojej bajce, którą pisałam na język polski. Chodziło w niej oto, że jedna papuga była stara i ją złapano, a młodsza urodziła się w klatce. Morał polegał na tym, że młoda papuga wychwalała życie w klatce, a nigdy nie poczuła prawdziwej wolności. Bajka została wybrana jako jedna z najlepszych w klasie.

Na studiach  znów wracała do mnie myśl posiadania papuga, ale wciąż miałam wątpliwości czy stałam się w końcu na tyle odpowiedzialną osobą. Tak pomimo mojego wieku, zastanawiałam się czy papuga będzie ze mną szczęśliwa w moim nawału obowiązków i dodatkowych pracach. Przecież prócz karmienia i pojenia, paput potrzebuje towarzystwa. Trzeba spędzać z papugą wiele czasu, by nie czuła się osamotniona. Rozważając wszystkie za i przeciw podjęłam decyzję, że jestem w stanie zadbać o zwierzę. Wyszukałam więc hodowli blisko mojego miejsca zamieszkania i pojechałam. Tak oto zakupiłam Piksela. Szybko się oswoił, bo po tygodniu już siedział mi na ramieniu. Teraz, gdy tylko go wypuszczę jest przy mnie albo drepta gdzieś niedaleko swoimi łapkami i co jakiś czas kontroluje czy czasem nie zamierzam gdzieś wyjść. Z racji moich spraw prywatnych zdarzało się, że wyjeżdżałam. Wtedy inni domownicy dbali o Piksela. Zaskakujące było jego zachowanie, gdy wracałam do domu. Kiedy tylko usłyszał mój głos, radośnie ćwierkał i chodził po klatce jak oszalały. Niesamowite, że również zwierzę potrafi się do człowieka przyzwyczaić i stanowić dla niego źródło inspiracji. Poniżej znajdziecie kilka zdjęć mojego paputa.

Zapraszam do przeczytania nowego opowiadania pod linkiem: http://wenairaven.dgdev.pl/index.php/category/krzywe-zwierciadlo-rzeczywistosci-2/

8 thoughts on “Paput, czyli papuga

  1. „Ten wystraszył się i odleciał (…) Biedak nie mógł nawet latać.” – no to odleciał czy nie mógł latać?
    „Chodziło w niej oto” – „o to”, zjadłaś spację.
    „czy papuga będzie ze mną szczęśliwa w moim nawału obowiązków” – już aczej nawale, zła odmiana.
    „Wyszukałam więc hodowli” – hodowlę, znów próbek z odmianą.

    Wiem, że to raczej coś w stylu pamiętnika niż klasyczne opowiadanie, ale jak się pisze, to warto dbać o szczegóły zawsze, w końcu jak lepiej pracować nad warsztatem 🙂

    A teraz nie żegnam się, ale idę skorzystać z zaproszenia i na pewno jeszcze się odezwę 🙂

  2. A tak, zapomniałam o najważniejszym: kochaniutki ptasior 😀 Oczywiście, że zwierzęta się przywiązują, nie tylko psy, jak sądzą niektórzy 🙂

  3. Ach, myślałam, że jest kolejną część… No nieważne, nie będę już spamować komentarzami 😛
    Zapraszam też do mnie i pozdrawiam 🙂

  4. Mimo pewnych wybojów, historia z happy endem. I urocza papużka 🙂
    Uważam, że zwierzę może sporo wnieść do życia człowieka, oczywiście o ile jest to człowiek dość odpowiedzialny, by zająć się odpowiednio takim zwierzakiem. Sam czasem myślę o tym, że chciałbym mieć jakiegoś pupila, ale nie mam możliwości, aby posiadać teraz coś żywego, co nie jest łatwą do przeniesienia roślinką 😀

    1. Ja dojrzałam i udało mi się z moim paputem zawrzeć nić porozumienia. Szaccunek dla Ciebie, że masz świadomość sytuacji i nie bierzesz zwierzaka na siłę. Mam nadzieję że się ustabilizuje wszystko tak, byś mógł sobie pozwolić na jakiegoś pupila 🙂 pozdrawiam i dziękuję za komentarz 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Message *
Name*
Email *