Wena i Raven

Opowiadania, które wciągają wszechświat

Agent. Część trzecia.

Po oddaniu Jacoba w ręce swoich informatorów, Egon musiał się skupić na zadaniu. Poszedł na targ, by zweryfikować czy kobieta przekazała rzetelne informacje. Było dokładnie tak jak powiedziała. Tłum i zgiełk otaczający całe miejsce działał na korzyść Egona. Strażnicy będą obserwować wszystkie strony, ale prawda jest taka, że przez to nie zauważą tego, co odegra się najbliżej nich.  Musiał jeszcze dokonać sabotażu, aby książę i jego świta wybrali targ, jako trasę. Udał się w stronę południowych alejek. Informatorka i tutaj miała rację. Ta część miasta nie była uczęszczana przez prawie nikogo, oprócz żebraków.  Aleje były wąskie. Uniemożliwiałoby to mężczyźnie ucieczkę i groziła mu strata anonimowości. Musiałby także wdać się w walkę. Był dobrym wojownikiem, ale potyczka z pięcioma napastnikami mogła się dla niego skończyć tragicznie. Alejki zamknięte były wysokimi budynkami, na które w pośpiechu nie dałby rady się wspiąć. Teraz musi wymyślić co zrobić, by książę wybrał targ. Zabicie żebraka nic nie da. Nikt nie przejmie się przecież nic nie znaczącym człowiekiem. Słońce było wysoko na horyzoncie i oczom Egona pokazał się cień  rzucany przez mężczyznę. Znajdował się wyżej niż agent, bo zarys pokazał się niemal u szczytu budynku. ” Ten ktoś musi być na dachu.” Chodził wśród zabudowań i szukał, po którym najłatwiej się wspiąć. Umiejętnie układał ciało, by nie spaść. Ważył każdy swój krok, podciągając się ostrożnie. Gdy był już u góry, wychylił tylko głowę, by zobaczyć kto znajduje się na pobliskim dachu. Miał niebywałe szczęście, że tym człowiekiem był strażnik miasta. „Doskonała okazja”. Musi przekupić jakiegoś żebraka do tego, by jego sprawa zyskała rozgłos, a w konsekwencji zmusiła księcia do obrania trasy przez targ. Nie musiał długo czekać, bo akurat przechodził obok niego nędzarz.
– Oczywiście nie mam na jedzenie, a kiszki mi marsza grają! – żebrak wykazał się entuzjazmem, który zadowolił Egona.
– Gdy na drogę spadnie coś z dachu masz biec i zwołać straż, zrozumiałeś?
Żebrak skinął głową.
– Jeśli nie dotrzymasz słowa, znajdę Cię i zabiję, jasne?
– Tak, panie.
– To bądź gotów – wręczył mu sakiewkę pełną pieniędzy – chyba nie muszę mówić, że nie widziałeś mnie i nigdy ze mną nie rozmawiałeś?
– Absolutnie, panie – nędzarz uśmiechnął się niewyraźnie.
Wspiął się kolejny raz i przyczaił. Strażnik był odwrócony plecami. Jednak, gdy on wyjdzie na dach, żołnierz zauważy jego cień i może wywołać alarm. Musi zrobić to szybko. Upewnił się, że ma sztylet w pochwie. Wziął głęboki oddech. Błyskawicznie podciągnął się. Kucnął. Wycelował. Rzucił sztylet, który przeciął powietrze, a po chwili wbił się idealnie w szyję pomiędzy zakończeniem hełmu a rozpoczęciem kolczugi strażnika. Ten złapał się za szyję, sparaliżowany bólem. Wiedział, że już za późno. Świat dziwnie poczerniał a nogi odmówiły posłuszeństwa. Egon momentalnie poderwał się, by złapać sztywne ciało, nim runie na ziemię. Upewnił się, że strażnik jest martwy i zrzucił jego zwłoki. Z góry zobaczył żebraka biegnącego na bardziej ruchliwą ulicę, a chwilę później, gdy przebiegał po kolejnym dachu, usłyszał bijące dzwony. Kości zostały rzucone.

…Ciąg dalszy nastąpi…

3 thoughts on “Agent. Część trzecia.

  1. Więc tak:
    "by zweryfikować czy kobieta powiedziała rzetelne informacje. Było dokładnie tak jak przekazała." – tutaj dałabym czasowniki odwrotnie, bardziej by pasowało jednak, że "przekazała informacje" i "było, jak powiedziała"
    "Chodził wśród zabudowań i szukał, na które najłatwiej się wspiąć na górę" – brzmi to nieco kulawo. Nie wiem, może "szukał, po którym najłatwiej się wspiąć"? Ewentualnie skreślić to "na górę".
    "Gdy na drodze spadnie coś z dachu masz biec i zwołać straż" – raczej "na drogę" 😉
    "Błyskawicznie podciągnął się. Kucnął. Wycelował. Rzucił sztylet, który przeciął powietrze, a po chwili wbił się idealnie w szyję pomiędzy zakończeniem hełmu a rozpoczęciem kolczugi strażnika. Złapał się za szyję, sparaliżowany bólem." – z kontekstu wynika, że to Egon się złapał.
    "Upewnił się, że strażnik jest martwy o zrzucił jego zwłoki." – literówka 😉

  2. Wybacz, że tak się czepiam wszystkiego. Nie myśl, że przyszła jakaś upierdliwa, żeby się powymądrzać 😉 Tak już mam, jestem dosyć wyczulona na błędy. Mam nadzieję, że pomoże to nieco w szlifowaniu warsztatu 🙂

    Przyjemnie się czyta to, co piszesz, Anatomię Zbrodni wręcz połknęłam. Rzuciła mi się w oczy natomiast pewna tendencja (w Agencie jej nie zauważyłam, ale to najpewniej przez odmienny klimat). Otóż odniosłam wrażenie, że w miarę jak akcja przyspieszała, Twój język stawał się bardziej… Hmm, może nie niedbały, ale pojawiało się więcej niedociągnięć, zupełnie jakby akcja tak Cię pochłonęła (co też rozumiem), że wszystko nieco wymknęło się spod kontroli. Nie wiem, jak pracujesz, ale spróbuj przed publikacją odpocząć od tekstu. Pisanie pisaniem, poprawki swoją drogą, ale czasem warto nie rzucać się od razu na głęboką wodę i jak już skończysz, zrobić sobie przerwę i wrócić do tego po kilku godzinach czy następnego dnia, żeby przejrzeć jeszcze raz to, co już wydawało się skończone. Zaręczam, że niemal zawsze znajdzie się jeszcze coś, co mogłaś przeoczyć. Taka metoda przynosi naprawdę dobre efekty 😉
    Jedno, czego mi brakuje w Twoich opowiadaniach, abstrahując od stylistyki, to akapity. Nie są wyraźnie zaznaczone, sam 'enter' czasem sprawia, że można się zagubić w tekście.

    I jeszcze taka uwaga, poza opowiadaniami. Fajne piszesz posty, ale może spróbuj je nieco wydłużyć? To też pomaga pracować nad stylem, poza tym nie pozostawia niedosytu po temacie, który jest co prawda interesujący, ale mało rozwinięty. Podobnie niedosyt może pozostać po publikacji opowiadania w tak krótkich fragmentach. Zresztą, jak chcesz pisać książkę, to warto popracować nad długością tekstów, prawda? Naturalnie to tylko sugestia 🙂

    Oczywiście nie mówię tego wszystkiego złośliwie, a z chęci pomocy 😉 Podoba mi się to, co tu znalazłam i widzę duży potencjał, bo umiesz nie tylko wymyślić historię, ale też ją sprzedać.
    A no tak, i duże propsy za wygląd bloga, zwłaszcza tło bardzo przypadło mi do gustu 🙂

    W wolnej chwili zapraszam do mnie na nanelowe-opowiesci.blogspot.com jeśli masz ochotę, może znajdziesz coś dla siebie. Ja do Ciebie na pewno jeszcze wpadnę 😉
    Pozdrawiam i Weny życzę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Message *
Name*
Email *